Skóra na urlopie część I – poparzenie słoneczne

Zdecydowana większość z nas uwielbia kąpiele słoneczne. I nic w tym dziwnego. Ekspozycja na działanie promieni słonecznych poprawia nam nastrój (wydzielają się endorfiny), wytwarza się witamina D3, niezbędna do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, immunologicznego, a przede wszystkim kostnego. poparzenie słoneczneNaturalnie zbrązowiona letnim słońcem skóra, wygląda ładnie i zdrowo. Jednak nadmierne korzystanie ze słońca, przy niedostatecznym zabezpieczeniu, nie wpływa na nią zbyt korzystnie. Niestety wciąż zapominamy o użyciu kremów z filtrami przeciwsłonecznymi, stosujemy je zbyt rzadko lub używamy preparatu o zbyt niskim dla naszej karnacji faktorze. Leżąc na słońcu, zwłaszcza gdy chłodzi nas przyjemna, morska bryza, nie czujemy, jak mocno działa. Z reguły, dopiero pod koniec dnia, wychodzą na jaw opłakane skutki, niezbyt rozsądnego opalania czyli poparzenie słoneczne. poparzenie słoneczneSkóra jest żywo czerwona, piecze, a każdy dotyk, nawet tkaniny ubrania czy pościeli, sprawia ból. Przy silnym poparzeniu, pojawiają się pęcherze wypełnione płynem surowiczym.  Na początek, poparzonej skórze, ulgę z pewnością przyniesie chłodny (nie lodowaty) prysznic. Zmyje resztki kosmetyków, piasku, soli morskiej, a dodatkowo przyjemnie schłodzi. Poparzone ciało najlepiej posmarować specjalnymi preparatami na oparzenia, z d- pantenolem, alantoiną , lanoliną.  Dobrze działają sprawdzone, domowe sposoby: nałożenie schłodzonego kefiru lub maślanki, białka jajka kurzego, zmiażdżonych liści aloesu lub kompresu z sody oczyszczonej. Gdy skóra bardzo boli, utrudnia zaśnięcie, ulgę przyniesie wzięcie preparatu przeciwbólowego z ibuprofenem lub paracetamolem i pocieszanie się myślą, że gdy przetrwamy tę pierwszą, najbardziej  bolesną  noc – będzie już tylko lepiej. Jednak, gdy dolegliwości, mimo zastosowanych zbiegów, są nadal bardzo silne, gdy dochodzi gorączka, dreszcze, nudności lub gdy pęcherze są rozległe i bolesne – nie zwlekaj z wizytą u lekarza, bo być może doszło do udaru cieplnego lub poparzeń II stopnia – a to już nie są przelewki.

źródła zdjęć: www.pinterest.com

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.